Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 338 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

"TEN" DZIEŃ

wtorek, 10 kwietnia 2012 12:17

tak, tak, już miał być jesienią, ale strasznie nie umiałam się zebrać. było zimno, szaro i paskudnie, więc ostatnie o czym myślałam to odchudzanie. do tego tuż za rogiem otworzyli nową... cukiernię ;) strucle, drożdżówki, ciasta i inne cuda mają świetne, więc podjadało się chętnie, a teraz efekt jest opłakany. mam niesamowitą słabość do słodyczy. kocham ciasta, więc nie trudno się domyśleć, że dobrze to podjadanie się nie skończyło. od jakiegoś czasu dojrzewałam do powrotu do sensownego jedzenia czyli stałych pór posiłków i ich odpowiedniego składu. już przed świętami wiedziałam, że TEN dzień zbliża się wielkimi krokami.

 

święta spędziliśmy leniwie w domu i u rodziny, podjadając a to szyneczkę domowej roboty, a to sernik, sos tatarski i inne bajery. niby nie dużo, ale jednak nie przywykłam do tłustego jedzenia od rana do wieczora, więc żołądek wołał: NIE :) wczoraj po południu spakowałam słodycze, zrobiłam porządek w lodówce, wszystko, co się dało zamrozić wylądowało w zamrażarce. od dzisiaj wracamy już oficjalnie do normalnego, zdrowego jedzenia. młodemu to oczywiście nie potrzebne - jest wysoki i szczupły, ma sporo ruchu i je regularnie. jego dieta jest ok. ja za to dzisiaj rano stanęłam na wadze, pozbawiłam się złudzeń i zaczęłam znowu dbać o siebie.

 

jak już wielokrotnie pisałam najtrudniej jest zacząć i znaleźć w sobie motywację. moją, przynajmniej na ten moment, jest letni wyjazd na Miękkie Drogi :)


DZISIAJ NA MOIM STOLE
śniadanie - bułka żytnia z serkiem kiri, pomidorem i ogórkiem kiszonym + herbata
II śniadanie - banan
obiad - królik w śmietanie + kasza + zestaw surówek
kolacja - chleb razowy z masłem + jajko na twardo + herbata


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

TO MUSIAŁO KIEDYŚ SIĘ STAĆ ;)

poniedziałek, 21 listopada 2011 20:43

po prostu muszę. muszę dodać wpis i zacząć dalej prowadzić bloga, ponieważ nie daje mi to spokoju. jest jak porzucone dziecko - kiedyś zaczęłam, ale potem straciłam wenę. nie odzyskałam jej, chociaż próbuję. ciągle tylko mówiłam: jutro, od poniedziałku, niedługo i... nic się nie działo.

 

dzisiaj wracam do mojego "porzuconego dziecka" i zaczynam, po raz kolejny pisać i robić dokładnie tak, jak piszę :)

 

stan na dzisiaj - 2 dzieci, które do 15.00 stołują się w żłobku/przedszkolu i ja, która mogę to wykorzystać i zacząć znowu jeść "jak trzeba".

 

 

buziaki dla Kami i Edi - ciągle walczących o to, żebym wróciła :*


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

I PO WEEKENDZIE

niedziela, 24 lipca 2011 19:49

po całym deszczowym tygodniu wczoraj niespodziewanie zaświeciło słońce i zrobiło się cieplej, więc po śniadaniu ruszyliśmy z młodym pomóc mojej mamie kosić i sprzątnąć podwórko. młodziak oczywiście asystował dzielnie. zrobiliśmy też oczywiście grilla i to było to, o czym ostatnio marzyłam :) Szczypiorek był na nogach ponad 4 godziny, napracował się, grał w piłkę i jeździł na quadzie. efektem tego było spanie przed 19. on zasnął, a ja wróciłam spacerem do domu czyli + 6 km na nogach

 

dzisiaj od rana nie było już tak pięknie - wróciły chmury, lekki deszcz, ale przynajmniej było ciepło. pojechaliśmy do kościoła, później do mamy na obiad, a po obiedzie spacerkiem na odpust (czyli po gadżety i łakocie dla małego, bynajmniej nie dotyczy nas część kościelna) i na karuzele. młody dostał balonowego Scooby Doo i był szczęśliwy, bo uwielbia pieski ;) jeździliśmy też na karuzelach dla maluchów, chodziaż widziałam, że świeciły mu się oczka na te większe. no ale musi poczekać, jeszcze nie ma przecież nawet 1,5 roku.

moja mama zrobiła dzisiaj nietypowy obiad - przepyszne placuszki z cukinii i pora w sobie śmietankowo-pieczarkowym. obie miałyśmy na to smak, więc odpadł typowo niedzielny, śląski obiad :)

 

smętność i zmienność pogody powoduje, że jestem bardzo rozleniwiona i rozdrażniona. mam nadzieję, że wróci piękne lato, będziemy jeździć z młodym nad wodę i nie będzie do mnie wołało słodkie :))) jutro po południu jedziemy do cioci z PR, więc młody się wybawi, a ja będę miała chwilkę na ploty.

 

uwaga! dobre wieści - ubyło mi już 6 kg :)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka razowa z sałatą, polędwicą i pomidorem + kawa/ młody owsianka na mleku z miodem
II śniadanie - jogurt
obiad - botwinka, placki z cukinii i pora polane sosem pieczarkowym
podwieczorek - ciasteczka z odpustu + kawa
kolacja - kanapka z pieczoną piersią kurczaka + biszkopty/ młody mleko oczywiście ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

PRZYTRAFIL MI SIĘ GRZESZEK JEDZENIOWY ;-)

piątek, 22 lipca 2011 21:23

konkretnie wczoraj wieczorem :) pogoda parszywa, organizm woła tylko o 2 rzeczy - słodkie i ciepłe. bez ustanku pada deszcz, więc ilość spędzonego na powietrzu czas jest niewielka.a w domu to wiadomo, że człowiek tylko myśli co by tu dobrego zjeść :) miałam w lodówce połowę babki cytrynowej, którą chciałam zamrozić. ukroiłam sobie wczoraj wieczorem plaster i zjadłam ze smakiem. tego mi było trzeba! od razu lepiej się poczułam. gniótł mnie jednak wyrzut sumienia, ale nie dlatego, że zjadłam babki (bo przecież waga od kawałka nie skoczy), ale dlatego, że przez takie grzeszki bardzo łatwo rezygnuje się ze zdrowego odżywiania, z odchudzania. ja przynajmniej tak mam, że niektóre produkty są jakby wyzwalaczami - jeżeli się skuszę, to dietowanie stoi wtedy na krawędzi i trudno znowu wskoczyć we właściwy rytm.

 

ciągle pada, dzisiaj właściwie bez przerwy. wyszliśmy jednak po pieczywo i na spacer, ponieważ w domu można dostać szału. z utęsknieniem czekam na jutro - podobno ma być cieplej i mniej deszczu.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka razowa z sałatą, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawa/ młody kasza manna na mleku + wtarte jabłko + cynamon
II śniadanie - banan/ młody dodatkowo serek homogenizowany
obiad - ziemniaki z koperkiem + fasolka szparagowa + kotlet z piersi kurczaka
podwieczorek - lody/ młody pączek (pierwszy raz w życiu, ale średnio mu podszedł)
kolacja - kanapka z sałatą, szynką, pomidorem, papryką i ogórkiem/ młody dodatkowo mleko


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

WYPRZEDAŻE

czwartek, 21 lipca 2011 21:05

nie lubię kupować nowych rzeczy, nie cierpię marketów, tłumów, szukania okazji i innych bzdetów. czasem jednak korzystam, choć niekoniecznie celowo, z wyprzedaży. tak było dzisiaj - pojechaliśmy do TESCO po rzeczy, których w Biedronce i na targu nie kupię. okazało się, że odzież jest w śmiesznie niskich cenach. jako, że młody rośnie na potęgę to kupiłam mu kilka sztuk ubrań na jesień, skarpetki, rajstopy, bieliznę dla siebie + koszule nocne. jestem zadowolona, że udało mi się kupić te rzeczy jakby przypadkiem ;)

 

byliśmy dzisiaj oczywiście na spacerze, ale z racji ciągle padającego deszczu na krótko. średnia przyjemość marznąć i moknąć i to w środku lata. jutro chcemy zrobić grilla, ale będzie to możliwe jedynie na tarasie. dalej ma padać.

 

moja mama zaprosiła nas dzisiaj na obiad u siebie - zrobiła młodemu wątróbkę i jadł z wielkim apetytem. ja tego nie podaję, ponieważ nie lubię wątroby, ale chciałam, żeby Szczypior skosztował :)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka razowa z dżemem truskawkowym i serkiem homo + kawa/ młody manna na mleku z jabłkiem
II śniadanie - brzoskwinie/ młody dodatkowo jogurt
obiad - ziemniaki z koperkiem, ogórek małosolny i krupniok smażony/ młody wątróbka z cebulką i jabłkiem
podwieczorek - ciasteczka lu go!
kolacja - bułka duńska z sałatą, schabem, pomidorem i ogórkiem/ młody dodatkowo mleko


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

CIĄGLE PADA...

środa, 20 lipca 2011 19:58

takie przynajmniej mam wrażenie. pogoda jest bardzo zmienna, więc trudno cokolwiek zaplanować. dzisiaj rano było słonecznie i ciepło, wybraliśmy się z młodym na spacer i targ. w drodze powrotnej zaskoczył nas mega deszcz - zmokliśmy jak kury, ale Szczypior był szczęśliwy. po obiedzie pojechaliśmy na "kulki" ponieważ ciągle padało, a młodziak gdzieś musi się wyszaleć. popołudniu rozpogodziło się na tyle, żeby wybrać się na długi spacer i do mlekomatu. Szczypiorek uwielbia porządne mleko prosto od krowy :)

 

zabieram się właśnie za okno w kuchni i może w pokoju, mam nadzieję, że na tę okoliczność nie będzie znowu padać. jutro wybieramy się do koni, więc przydałaby się słoneczna pogoda.

 

zaskaująco spokojnie biegnie trzeci tydzień zdrowego odżywiania, tzn. zdarzają się chwile, kiedy mam ochotę powiedzieć koniec i rzucić to w cholerkę i kupić sobie np. drożdżówkę z rabarbarem, ale zaraz potem przychodzi myśl, że mam cel i nikt nie powiedział, że jego osiągnięcie będzie łatwe. chcę sobie coś udowodnić, a przy okazji utrzeć komuś nosa, więc nie ma bata, nie poddam się :) z drugiej strony wiem, że młodziak patrzy na to co jem i bierze przykład. cieszy mnie, że uwielbia warzywa i owoce i daję mu je kiedy tylko zapragnie, ale jeżeli nie będę świeciła przykładem to kiedyś może się zbuntować, a tego nie chcę. z trzeciej zaś strony szybki spadek wagi w pierwszym miesiącu jest doskonałą motywacją i zachętą do dalszej pracy.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka z masłem + jajecznica + pomidore + kawka
II śniadanie - morele + nektarynka/ młody owsianka z morelami
obiad - fasolka po bretońsku
podwieczorek - jogurt/ młody lody + banan + jogurt
kolacja - kanapka z sałatą, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem/ młody dodatkowo mleko


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

TRUDNO MI USIEDZIEĆ W DOMU

wtorek, 19 lipca 2011 22:20

i to bynajmniej nie dlatego, że postanowiłam się więcej ruszać ;) powód jest prozaiczny - młody ma tyle energii, że każda godzina w domu to męczarnia. wchodzi na meble i łóżko, zdejmuje książki z półek, wywala zabawki i klocki, majstruje przy TV i pralce i robi jeszcze milion innych rzeczy, których nie powinien, a przez to nie pozwali mi spokojnie usiąść np. z książką. sprzątam jak zasypia, inaczej mija się to z celem. w związku z powyższym najkorzystniej jest po prostu wybyć z domu i dać mu się wyszaleć. stąd częste spacery, basen, plac zabaw czy spotkania ze znajomymi. ma to swoje plusy, ale minus jest taki, że nie mogę w spokoju pobyć w domu w ciągu dnia :)

 

byliśmy dzisiaj rano, zaraz po śniadaniu, u mojej mamy po wałówkę - pyszny bigos i fasolkę po bretońsku. zapakowałam większość do woreczków i do zamrażarki, będzie na dni, kiedy nie chce się gotować. przywiozłam też babkę cytrynową, ale w całości trafiła do mrożenia. pojechałyśmy z mamą na targ i do empiku, kupiłam książkę i prasę. planuję jutro w czasie drzemki młodego posiedzieć na kanapie i czytać :) jest to realne, ponieważ zapowiadają burze.

 

popołudnie spędziliśmy na basenie - młody szalał jak zwykle, więc śpi jak anioł. mam nadzieję, że rano przynajmniej do 7 da pospać. odkryłam też dzisiaj, że Szczypior uwielbia jabłka papierówki bardziej niż słodkie śliwki.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułeczka z sałatą, szynką, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawa/młody zjadł mannę z nektarynką
II śniadanie - jogurt z jagodami
obiad - bigos
podwieczorek - banan + morela
kolacja - kanapka z sałatą, żółtym serem i pomidorem/ młody mleczunio


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

UPALNIE I PARKOWO

niedziela, 17 lipca 2011 21:40

wróciło lato gorące i piękne. chociaż nie lubię jak jest aż tak ciepło, to cieszę się, że młody może się wybiegać, że nie pada, że nie siedzimy w domu. byliśmy dzisiaj na długim spacerze w parku. młody zjadł lody, szedł kawał drogi na nogach. wróciliśmy padnięci. siedzę, chociaż powinnam się zająć w końcu prasowaniem to nie mam weny. upał jest strasznie męczący. jutro sporo spraw urzędowych czeka na załatwienie, popołudnie będzie leniwe nad wodą :)

 

z dobrych wieści to spadek masy ciała - 4 kg

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - owsianka na mleku z jabłkiem
II śniadanie - jogurt pitny
obiad - kluski + kapusta z kminkiem + rolada wieprzowa + kompot
podwieczorek - lody
kolacja - kanapka z szynką i pomidorem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

MEGA SPACER

sobota, 16 lipca 2011 23:20

dzisiaj mieliśmy mega intensywny dzień, chociaż wcale tego nie planowałam :) najpierw rano wyjazd na parafię - młody szalał z dziećmi, ja grałam w ping-ponga. później zakupy, szybki obiad w domu i wyjazd do wpkiw. spacerowaliśmy ponad 4 godziny, tzn. młody oczywiście mniej, ale i tak pobił samego siebie - przeszedł ponad 3 km na nóżkach. padł potem w wózku jak kawka, a ja miałam spokój :) spacerowałam do 20. jako, że w genialności swojej wybrałam autobus zamiast auta (nie ma blisko miejsc parkingowych, a autobus jedzie tylko 30 min) to w drodze powrotnej przeszłam jeszcze 5 km :) ściągneliśmy do domu przed 22. przeszłam dzisiaj ok. 15 km, a najlepsze jest to, że wcale tego nie czuję. teraz nadganiam net, wstawiłam pranie i moczę nogi, ale nie dlatego, że bolą, ale dla przyjemności :)

 

jutro jedziemy w sumie w to samo miejsce - po kościele śmigamy na obiad do mojej mamy, a później na święto miodu do skansenu i być może na basen, a jeżeli pogoda dopisze to od ranu na basen ;)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka razowa z sałatą, polędwicą z kurczaka, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawka/ młody kasza manna na mleku z brzoskwinią
II śniadanie - szarlotka
obiad - pierogi domowe z jagodami, polane śmietaną
podwieczorek - jogurt + banan
kolacja - kajzerka z jajkiem/ młody mleczunio


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

BYLIŚMY W KOŃCU NA BASENIE :)

piątek, 15 lipca 2011 20:12

wczoraj pogoda była zdecydowanie basenowa ;) decyzja była więc prosta. od zachodu widać było burzowo-deszczowe chmury, więc nie braliśmy nawet pod uwagę jeziora. po II śniadaniu młody zasypia na drzemkę. władowałam go więc do wózka i poszliśmy. on spał, a ja maszerowałam 7 km na basen. droga jest fajna - wiedzie przez park, las i osiedle domków jednorodzinnych. miałam chwilę na przemyślenie paru rzeczy. po 1h15min. byliśmy na miejscu. Szczypior obudził się akurat wtedy, gdy wchodziliśmy do budynku basenu. poczekałam chwilkę, aż się dobudzi i poszliśmy szaleć w wodzie. po 1,5 godzinie młodziak miał dosyć. drogę powrotną przebyliśmy autobusem, ponieważ właśnie zaczęło padać i zrobiło się chłodno. w domu byliśmy akurat na obiad. przezornie przygotowałam wszystko wcześniej, więc tylko odgrzałam i jedliśmy. popołudnie spędziliśmy u mojej mamy. wróciliśmy przed 20 czyli kąpiel, jedzenie i lulu, przynajmniej dla młodego ;)

 

dzisiaj od rana padało - pojechaliśmy więc na cotygodniowe zakupy. wróciliśmy na obiad i czekaliśmy na babcię. popołudnie było na przemian deszczowe i słoneczne, ale całe zeszło nam na leśnych spacerach. młody padł o 16 do spania - ululał go chyba deszcz na folii na wózku. spał do 18, więc dłuuuugo jeszcze nie zaśnie, a szkoda :)

 

przywiozła nam dzisiaj moja mama domowej roboty pierogi z jagodami. będziemy je mieć jutro na obiad. lubię takie proste, domowe jedzenie.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - kanapki z sałatą, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawka
II śniadanie - banan + nektaryna
obiad - ziemniaki + filet z mintaja smażony + sałata ze śmietaną
podwieczorek - jogurt/młodziak ciasto domowe z jagodami
kolacja - kanapka z pieczonym indykiem i pomidorem/ młody oczywiście mleczunio


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  17 468  

O moim bloogu

z odchudzania zrobiłam pasję i sposób na życie. opowiem jak to robię. nie jest "łatwo, lekko i przyjemnie", a co najważniejsze szybko. A szkoda... ;-)

Głosuj na bloog

Średnia ocen: 3.14
Oddano głosów: 21

Wróć do głosowania

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 17468

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl