Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 338 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

UPAŁ NIE Z TEJ ZIEMI

środa, 13 lipca 2011 20:55

mimo, że rano nic nie zapowiadało takiego dnia żar się lał z nieba niemiłosiernie już od 11. a wydawało się, że będzie padać. wyjeżdżając rano z młodym do znajomych zabrałam nawet folię na wózek ;) w szczytowym momencie dnia temp. w cieniu to 32 st., w słońcu 40 st.!  wizyta była bardzo udana, Szczypior wybawił się z dziećmi znajomych, a my mogliśmy spokojnie porozmawiać. po obiedzie to nas dla odmiany nawiedzili goście - przyjechała siostra z dziećmi i mama. poszliśmy na lody i na plac zabaw. młodziak padł dopiero przed 20, ponieważ po południu zasnął z upału  i zmęczenia na 1,5 godziny!

 

trzy słowa o jednostajnym śniadaniu - miłością pierwszą kocham kanapki z chleba razowego z sałatą, szynką/serem/polędwicą, pomidorem i ogórkiem małosolnym. jem więc taki zestaw co rano, czasem też wieczorem tak długo jak się da, czyli wtedy, gdy dostępne są świeże warzywa potrzebne na kanapkę. zimą pomidory są parszywe i już tak nie smakują, stąd cieszę się tym zestawem tylko przed letnie miesiące. z czasem zastąpią go pewnie kanapki z czymś innym, ale teraz nie mam zamiaru nic zmieniać. poza uwielbieniem dla takich kanapek dochodzi jeszcze aspekt praktyczny - sałata jest spora i nie da się jej zjeść w 1 dzień, tzn. ja nie umiem, stąd zjadam ją po troszku każdego dnia. no i wreszcie zielone warzywa są zdrowe, dobre na anemię, więc jest tym bardziej z chęcią :)

najlepsze jest to, że wielkimi krokami przechodzę z jednego jedzenia w drugie, tzn. najpierw był miesiąc truskawek, więc jadłam je pod każdą możliwą postacią codziennie, teraz rządzi sałata, pomidory i ogórki małosolne, w sierpniu nastaną papryki, we wrześniu gruchy konferencje. a potem będzie znowu jesień, o której na razie nie chce mi się myśleć :)

 

ugotowałam też wczoraj pyszny kompot - z czerwonych porzeczek i jagód z odrobiną cukru. wyszedł kwaskowaty, idealny na upały. młody wytrąbił 2 butle. ja też wypiłam trochę, ponieważ nie samą wodą żyje człowiek :)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - kanapki z sałatą, polędwicą, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawka
II śniadanie - jogurt + brzoskwinia
obiad - kasza jęczmienna z gulaszem + mizeria
podwieczorek - lody
kolacja - kanapka z pastą jajeczną i pomidorem/ młody wypił mleczunio :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

CIĄGLE TO SAMO

wtorek, 12 lipca 2011 21:59

codzinnie wypatruję takiej pogody, żeby spokojnie można było pojechać na cały dzień nad jezioro i ciągle to nie to. jak nie wiatr to pochmurno, lub poranne burze z trudnym do przewidzenia końcem dnia. no ale lato dopiero się zaczęło, więc wszystko przed nami :) póki co spacerujemy, karmimy kaczki nad jeziorem, gołębie na rynku i czas powoli leci.

 

dzisiaj miał być gulasz, ale jak wybyliśmy rano, to wróciliśmy sporo po 19. zaliczyliśmy sprawy urzędowe, zakupy spożywcze i ubraniowe. młody rośnie w tempie niesamowitym. byliśmy na lodach i u cioci. zupełnie zwariowany dzień. jutro musi być wolnie, bo mam dosyć :))

 

maly sukces - po 8 dniach zdrowego jedzenia i właściwej ilości ruchu - 2 kg :)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - chleb domowy z serkiem kiri ziołowym + pomidor + ogórek + kawka
II śniadanie - banan
obiad - ciasto domowe z jagodami (pycha)
podwieczorek - lody 2 kulki/ młody miał jogurt + arbuz
kolacja - kajzerka z sałatą, szynką i pomidorem + herbata miętowa/ młody mleczunio :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

MIAŁO BYĆ JEZIORO...

poniedziałek, 11 lipca 2011 22:18

pogoda nie dopisała, więc znowu nici z wyjazdu nad wodę. szkoda, nastawiałam się na wyjazd, na leniuchowanie na plaży, a tu nic z tego. rano jeszcze było znośnie, nawet słonecznie, ale wiało, potem było już coraz gorzej. o 21 zapadły ciemności ;)

 

wybraliśmy się dzisiaj rano z młodym na targ po warzywa i owoce. tyle tego, że trudno się zdecydować co kupić. na szczęście młody pochłania tyle, że każdy nadmiar zakupowy zje :))) efektem wyprawy jest kompot z czerwonej porzeczki, ananas na jutrzejszy deser oraz sałatka owocowa, którą już zjedliśmy. z warzyw powstanie jutro surówka do obiadu i sok.

 

po południu byliśmy ze Szczypiorkiem tradycyjnie na spacerze, karmiliśmy gołębie. młody biegał za nimi jak szalony i śmiał się w głos, a ja biegałam za nim, żeby nie zwiał na ulicę :) wieczorem, po kolacji, wyszliśmy ponownie, ale już przed 21 byliśmy w domu - tak wieje, że to nic przyjemnego chodzić. teraz młody śpi w łóżeczku, a mnie czeka jeszcze prasowanie.

 

miałam kupić dzisiaj młodemu pampki, bo się kończą. nie kupiłam, za to nabyłam perfum dla siebie - celine dion chic, zapach lekki, letni, pasujący do metamorfozy, którą powoli przeprowadzam.

czeka nas jutro wędrówka po urzędach i sądach, więc nachodzimy się zdrowo. jeżeli pogoda się nie poprawi, to jutrzejsze popołudnie spędzimy na basenie. jeżeli np. od rana będzie pięknie to... sprawy urzędowe poczekają, a my polecimy nad jezioro :)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - kanapki z białym serem i dżemem truskawkowym + kawa/młody kaszka manna z nektaryną
II śniadanie - kanapka z sałatą, żółtym serem i pomidorem
obiad - ziemniaki + jajko sadzone + kalafior/brokuł/fasolka szparagowa
podwieczorek - sałatka owocowa
kolacja - sok warzywny + kanapka z tuńczykiem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

BARDZO DŁUGI DZIEŃ

niedziela, 10 lipca 2011 21:23

upał daje się nam we znaki strasznie. jest tak ciepło, że nic się nie chce. dzisiaj po przebudzeniu padało i była burza, ale wkrótce powróciło lato i to ze zdwojoną siłą. jest po 21, a u nas ciągle jeszcze 25 st. na termometrze.

 

rano, w drodze do kościoła, zaliczyliśmy jeszcze szybko TESCO, po kościele obiad u mojej mamy. całe popołudnie zeszło nam na spacerze, głównie po lesie. jest tam zdecydowanie chłodniej niż na otwartej przestrzeni, ale do spoconego ciała lgną kleszcze i komary, a to już jest średnio przyjemne. strat w ludziach jednak nie było, młody i ja nie przynieśliśmy lokatora z lasu ;) zaskakuje mnie, jak Szczypiorek jest silny i uparty. w drodze do lasu jeszcze spokojnie siedział w wózku, ale jak tylko dotarliśmy na miejsce, to koniecznie chciał iść na nogach. przeszedł ponad 2,5 km, a jeszcze płakał jak go do wózka wkładałam. dla mnie odlot, on ma dopiero 16 miesięcy :) wróciliśmy przed 19, po wielokilometrowym spacerze - Szczypior zaliczył kąpiel i swoje ukochane mleczunio, ja po kąpieli, kolacji i ogarnięciu domu mam czas na prasę i TV. za chwilkę moje ulubione Kości. miało być dzisiaj jezioro, z przyczyn różnych przepadło. za to cały tydzień na pewno spędzimy nad wodą. jutro lecimy od samego rana :)

 

upał ma ten zasadniczy plus, że nie chce się jeść, a już na pewno nie tłusto i słodko. pijemy litrami wodę i miętę, zjadamy owoce, a reszta to dodatek.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - kanapki z domowego chleba z sałatą, serem wędzonym i pomidorem + kawa
II śniadanie - biszkopty (zjadłam 2, młody kilka)
obiad - ziemniaki + kalafior + kotlety z cycka kurzego
podwieczorek - nektarynki i brzoskwinie
kolacja - sałatka ryżowa z tuńczykiem + kromka chleba domowego/młody mleko z kaszą


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

UPAŁ MNIE WYKOŃCZY ;)

sobota, 09 lipca 2011 18:54

padało, to było źle, ponieważ głównie siedzieliśmy w domu. czekałam wtedy z utęsknieniem na powrót lata. wróciło 3 dni temu, a ja już mam dosyć :))))) dużo czasu spędzamy z młodym na dworze - właściwie wychodzimy po II śniadaniu i lądujemy na kolację. dzisiaj też tak było. w czasie drzemki młodego zaliczyliśmy kilka kilometrów spaceru, później był obiad, plac zabaw, park i znowu spacer. na dzisiaj mam serdecznie dosyć. jutro za to, zaraz po kościele, jedziemy nad wodę. będziemy się taplać i bawić w piasku :)

 

2 słowa o wodzie mineralnej - generalnie nie lubię, zimą praktycznie nie pijam, ponieważ smak mi nie podchodzi. za to latem, gdy robi się bardzo ciepło, wypijam ogromne ilości :) robimy sobie też z młodym herbatki miętowe - sprawdzają się super przy takiej pogodzie.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - chleb domowy z sałatą, żółtym serem, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawa
II śniadanie - brzoskwinia + nektarynka/młody kasza manna z jabłkiem
obiad - knedle z mięsem + surówka
podwieczorek - lody waniliowe
kolacja - chleb domowy z serkiem szczypiorkowym i pomidorem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

ZNOWU PIEKĘ CHLEB

piątek, 08 lipca 2011 21:56

od czasu pojawienia się młodego zdarzało się to sporadycznie - zwyczajnie mi się nie chciało albo byłam padnięta. do tego dochodziła świadomość, że jemu i tak muszę kupić, ponieważ dla malucha jest "za ciężki". teraz, kiedy Szczypior ma już kawałek ponad rok daję mu chleb domowy na przemian z kupnymi bułeczkami.

właśnie włożyłam chleb do piekarnika - będzie na rano piękny i świeży, z masłem i mlekiem dla młodziaka, a dla mnie z żółtym serem i pomidorem, mniammmmm ;)

 

pojechałam dzisiaj z młodym po nowy kocyk, tzn.  nie żebym nie miała, ale jest taki, który szalenie mi się podoba i chcę, żeby Szczypior go miał. no i nie było nigdzie właśnie tego (widziałam w necie). w gratisie dostałam długą przechadzkę po mieście. standardowo poszliśmy też na wieczorny spacer, dzisiaj krótszy, 2-godzinny, a to dlatego, że chciałam jeszcze chleb upiec, umyć wózek i podłogi. no nijak nie mam możliwości zasypiania przed północą mając tyle do zrobienia.

 

dietowanie trwa, idzie zaskakująco łatwo. czasem tylko zapominam, że młodemu dieta niepotrzebna i że może zjeść rzeczy ponadprogramowe ;)

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - kanapki z sałatą, szynką, pomidorem i ogórkiem + kawka
II śniadanie - banan i nektarynka/młody zjadł owsiankę na mleku
obiad - ziemniaki + kalafior + jajka sadzone
podwieczorek - jogurt + herbatniki
kolacja - bułeczka z białym serem i dżemem truskawkowym


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

WRÓCIŁO LATO

czwartek, 07 lipca 2011 22:20

chociaż podobno tylko na kilka dni, ale jednak :) przeskok z 13 st. do 35 st. jest porażający. w związku z żarem z nieba zrobiliśmy sobie dzisiaj z młodym zamiast obiadu sałatkę owocową, tzn. u mnie królowały truskawy, a Szczypior wciągnął 40 dkg arbuza ;)

po wczorajszym wieczornym spacerze zachciało mi się dzisiaj też wyjść. zaliczyłam tym sposobem dodatkowe 3 godziny ruchu. przed południem byliśmy też na spacerze, ale chodzenie w skwarze nie jest przyjemne.

w ramach letnich metamorfoz zaliczyłam dzisiaj fryzjera - włosy mam teraz krótsze o 10 cm, wycieniowane, ale nadal długie i swobodnie mogę je spiąć.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka razowa z sałatą, pasztetem pieczonym, pomidorem i ogórkiem małosolnym + kawka (wiadomo jaka)
II śniadanie - jogurt z ziarnami i rodzynkami/kasza manna z brzoskwinią (młody)
obiad - sałatka owocowa
podwieczorek - biszkopty
kolacja - bułka kukurydziana z serkiem twarogowym ze szczypiorkiem i pomidorem/mleko


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

TRZECI DZIEŃ

środa, 06 lipca 2011 22:07

dziś miało być głównie o ruchu, ale młodziak w ataku miłości do klawiatury skasował mi prawie gotowy post. wściekłam się, czego efektem był dłuuuuugi wieczorny spacer. ale od początku:

właśnie mija 3 dzień powrotu do zdrowego odżywiania. ciągle jeszcze najbardziej zaskakuje mnie to, że tak łatwo weszłam we właściwy rytm, a tyle czasu zajęło mi zebranie się w sobie ;) jak zawsze motywacja jest słowem - kluczem. w niedzielę rano przeglądałam szafę w poszukiwaniu odpowiedniego ubrania do kościoła i tak mnie jakoś natchnęło, że najwyższy czas wziąć tyłek w troki i przestać być tylko matką-kucharką-sprzątaczką. po początkowym szoku związanym z pojawieniem się Szczypiora, po euforii kupowania coraz to nowych ubranek, gadżetów, wózków i innych bajerów stwierdziłam, że w tym wszystkim muszę jeszcze być sobą. jest to trudne, ponieważ spędzam z młodym cały swój czas. jak mnie już ta myśl dopadła to od razu wiedziałam, że następnym krokiem będzie powrót do zdrowego odżywiania, czego pośrednim efektem jest zrzucenie zbędnych kilogramów. na punkcie właściwego jedzenia mam bzika, który przeniósł się też na młodego. panowanie nad tym co jemy daje mi swego rodzaju uczucie panowania, przynajmniej w części, nad własnym życiem. od tego już tylko krok do podejmowania nowych wyzwań, stawiania sobie kolejnych celów i realizowania ich. wiadomo, wszystkiego się nie przewidzi, ale nad przynajmniej nad częścią można panować :)

 

nieoczekiwanie mieliśmy dzisiaj dosyć intensywny dzień sportowy - najpierw godzinny spacer rano, po pierwszym śniadaniu. po obiedzie basen, a wieczorem ponad 2 godzinny spacer. lubię to błogie zmęczenie fizyczne. prasuję umysłowo, więc o ciało muszę dbać szczególnie ;) teraz czeka mnie jeszcze mycie podłóg, a potem zalegnę przed TV.

 

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułka wielozbożowa z sałatą, szynką i pomidorem + kawa/mleko
II śniadanie - banan, a młody manna z tartą gruszą
obiad - ziemniaki + kotlet + mizeria
podiweczorek - jogurt ze zbożami i śliwkami
kolacja - kajzerka z żółtym serem, ogórkiem małosolnym i pomidorem


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ... PÓŹNIEJ ;-D

wtorek, 05 lipca 2011 21:34

zabierałam się za to "drugie" odchudzanie i nie mogłam się zabrać. brakowało mi weny, odpowiednio silnej motywacji, no i nie potrafiłam się zorganizować z młodym tak, żeby wychodziło jak powinno ;)

jednak w niedzielę coś we mnie pękło, tzn. trafił mnie szlag, że taka rozlazła jestem i nie umiem się zebrać w sobie i od razu zasiadłam z kartką w ręku i zaczęłam planować.

najpierw ustaliłam nowy plan dnia dla Szczypiorka - on jest elastycznym dzieciakiem, więc dostosował się od razu. że też wcześniej na to nie wpadłam :) jemy teraz razem, o tych samych porach i to samo, co oznacza, że oboje odżywiamy się po prostu zdrowo. Szczypior oczywiście je tak od zawsze, mnie tylko był potrzebny porządny kop w 4 litery.

pozwolę sobie jeszcze wtrącić 1 słowo na temat żywienia Szczypiorka - ku mojemu ogromnemu zdziwieniu otoczenie reaguje nieprzyjemnie na fakt, że odżywiam go zdrowo, nie pozwalam karmić śmieciowym jedzeniem i że nie podaję przekąsek poza posiłkami. walczę zaciekle i o jego prawidłową dietę (sama przecież wiem, jak trudno wyplenić złe nawyki żywieniowe) jak i o świadomość otoczenia, że to, czego nauczy się teraz zaprocentuje za jakiś czas. ale o żywieniu młodego będzie osobny wpis niebawem.

 

mój plan na drugą kadencję zdrowego odżywiania jest jak zwykle banalnie prosty - najważniejsze są stałe pory posiłków i ruch. to, co się je ma znaczenie drugorzędne. oczywiście nie mówię o sytuacji ekstremalnej, czyli np. wsuwanie tylko fast-foodów, picie hektolitrów kawy + papierosy (a znam takie osoby). ostatecznie jak zwykle najtrudniej było się zorganizować i zacząć. jak już minął pierwszy dzień poczułam się lepiej z myślą, że jest jak powinno. ułożyłam wytyczne na cały tydzień, tzn. co i kiedy jemy, ogólnie oczywiście, ale zgodnie z potrzebami Szczypiorka i mam nadzieję tego się trzymać. trochę kilogramów muszę w końcu jeszcze zrzucić ;)

 

PLAN POSIŁKÓW
8.00 - śniadanie
10.30 - II śniadanie (dosyć wcześnie, ale Szczypior zasypia o 11.00)
13.30 - obiad
16.30 - podwieczorek
19.00 - kolacja

CO I KIEDY?
na śniadanie jemy zwykle produkty mleczne, tj. owsiankę/mannę/zupę mleczną/jogurt + owoce/rodzynki/miód, ale także kanapki, jajecznicę, kiełbaski na ciepło, rybę wędzoną i milion różnych rzeczy.
na II śniadanie jest kanapka wymiennie z jogurtem + owoc
na obiad 2 razy w tygodniu jest ryba, 3 razy jest mięso, 2 razy obiad jarski, do tego oczywiście kasze, makarony, ryż + surówki bez ograniczeń
podwieczorek to zwykle domowe ciasto, sałatka owocowa, budyń, galaretka, biszkopty, sok owocowy lub warzywno-owocowy.
na kolację ja zazwyczaj mam kanapki lub sałatkę, a młody mleko z kaszą (uwielbia).

pijemy głównie wodę, Szczypiorek jeszcze mleko, rozwodnione soki, przecierówki, herbatę miętową lub owocową.

w dużym skrócie tak to wygląda - trudno zorganizować się z małym, ogromnie ruchliwym dzieckiem, które dodatkowo wychowuje się samemu, ale wiem, że warto, więc powalczymy :)

DZISIAJ NA NASZYM STOLE:
śniadanie - bułeczka pełnoziarnista z hekele (pasta z wędzonej makreli, ogórka kiszonego i jajka z dodatkiem jogurtu naturalnego i odrobiny majonezu) + kawa dla mnie, oczywiście z cukrem i mlekiem, ale o tym już było
II śniadanie - kasza manna z tartym jabłkiem
obiad - kasza jęczmienna z królikiem i fasolką szparagową
podwieczorek - banan + jogurt
kolacja - kanapki z pasztetem pieczonym i pomidorem + Młody jeszcze mleko


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

CHORUJEMY

piątek, 11 marca 2011 22:26

niestety, najpierw pochorował się młody, teraz doszłam ja. on na antybiotyku, ja - leczę się domowymi sposobami, ponieważ internistom nie ufam :)

w związku z tym, że chorujemy jemy mało. nawet młody, który jedzenie uwielbia. najbardziej martwi mnie to, że rano i wieczorem wypija mało mleka, ponieważ to jego główny napój. on z tych, co mogą nie pić wcale :/

trzymam się pór posiłków, jem co kot napłakał, ponieważ katar skutecznie zniechęca mnie do pichcenia i spożywania. na jedno to dobrze, ale z drugiej strony może być boleśnie po niedzielnej imprezie. zobaczymy.

DZISIAJ SZCZYPIOREK SKOŃCZYŁ ROCZEK ;-D

 

DZISIAJ NA MOIM STOLE:
śniadanie - 2 kanapki z białym serem i dżemem truskawkowym + kawa
przekąska - banan
obiad - ziemniaki + jajko sadzone + szpinak na gęsto
kolacja - kanapka z szynką, ogórkiem kiszonym i papryką


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  17 464  

O moim bloogu

z odchudzania zrobiłam pasję i sposób na życie. opowiem jak to robię. nie jest "łatwo, lekko i przyjemnie", a co najważniejsze szybko. A szkoda... ;-)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 17464

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl